czwartek, 21 listopada 2019

Apulia - obcas Italii

Lubię szukać magicznych miejsc, nie tyle do oglądania, co do przeżywania. Miejsc otoczonych aurą tajemniczości, świętości, czy metafizyki. Samotne pielgrzymowanie jest dla mnie potężnym środkiem samooczyszczenia. Mogę wtedy być w pełni skoncentrowanym, by obserwować i doświadczać. Wtedy moja zdolność kontemplacji eksploduje i dociera do nieznanych głębin.
Również sfera duchowa zyskuje zupełnie nowe przestrzenie.

Już od jakiegoś czasu chciałem zobaczyć i poczuć atmosferę San Giovani Rotondo. Byłem ciekaw, czy podobnie jak Asyż uwiedzie mnie swoją aurą, czy też odrzuci blichtrem i komercją.
Każdy, kto przybywa dziś do San Giovanni Rotondo, z daleka dostrzega dzieło życia Ojca Pio szpital Dom Ulgi w Cierpieniu oraz jasne mury klasztoru ojców kapucynów i nowy kościół Matki Bożej Łaskawej. Nad miastem wznosi się skaliste pasmo wzgórza Gargano. Ale na początku ubiegłego stulecia klasztor znajdował się parę kilometrów za miasteczkiem, a przy nim mały kościółek. Miejsce było odludne, doskonale nadawało się do życia w ciszy i skupieniu. W klasztorze życie płynęło monotonnie i spokojnie. Wszystko się zmieniło, gdy 18 maja 1919 roku prasa rozpowszechniła sensacyjną wiadomość o stygmatach Ojca Pio.




Z Tarnowa do San Giovani Rotondo droga lądową to blisko dwa tysiące kilometrów, ale znalazłem tanie połączenie lotnicze do Bari, a stamtąd to już blisko do celu. Wypożyczenie samochodu na trzy dni wyniosło 105 zł, co stworzyło okazję do zobaczenia jeszcze innych atrakcji w rejonie Apulii.



1. Alberobello znane jest za sprawą unikatowych domków, tzw. trulli. Są to okrągłe domki z charakterystycznym szpiczastym dachem wykonanym z kamieni łupkowych. Ich historia sięga XVI w, kiedy to książęta ściągnęli do pracy w regionie biednych chłopów i w celu uniknięcia płacenia podatków kazali im wybudować tymczasowe domy, które w razie potrzeby można było szybko zburzyć. Jak widać przetrwały wieki i dziś wpisane są na Listę Światowego Dziedzictwa Unesco. Kamienne ściany z malutkimi okienkami zapewniają ponoć dobrą równowagę termiczną.
Duża część trulli na swoich dachach ma symbole zodiakalne bądź religijne, wynika to z dużego przywiązania tutejszej ludności do tej symboliki. W sklepie z pamiątkami dowiedziałem się, że mój znak zodiaku (rak) spójny jest z księżycem i bogactwem.








2. Matera to według historyków jedno z najstarszych miast świata (7 tys lat przed Chrystusem). Spacerując pomiędzy Sassi można przenieść się wiele wieków w czasie. To własnie tutaj Mel Gibson filmował „Pasję”. Sassi (z włoskiego – kamienie) to dwie dzielnice: starsza (jaskiniowa) Sasso Caveoso oraz nowsza Sasso Barisano. Domy Sassi, to wykute w skale groty, których zazwyczaj tylko fronty są dobudowane w sposób tradycyjny. Sasso Caveoso powstawało już od epoki kamienia łupanego w miękkich ścianach wąwozu Gravina. Co ciekawe ludność zamieszkiwało te wnętrza jeszcze do niedawna (lata 50 XX w). Jednym z takich przykładów ilustrujących skalne domostwo jest Casa Grotta. Typowe wnętrze było wydrążone w wapiennej skale i składało się z dwóch izb, w których gromadziła się wielopokoleniowa rodzina. Na wielkim łożu spała starszyzna, a dzieci tuż obok w szufladach, w sąsiedztwie kur i konia. W podłodze był otwór służący za toaletę oraz studnia w której zbierała się deszczówka. Domy w Sassi nie posiadały bieżącej wody, elektryczności, ani kanalizacji. Światło dzienne dochodziło jedynie przez otwarte drzwi. W XX w. po wprowadzeniu oświetlenia ulicznego niektóre domy podłączone zostały do sieci w postaci jednej żarówki zawieszonej w głównej izbie, jednak lampa włączana i wyłączana była równo z lampami na ulicy. Nie było toalet. Nieczystości wylewano w dół wąwozu. Nie trudno w takich warunkach było o szerzenie się chorób. Śmiertelność wśród małych dzieci sięgała 50%.



















3. San Giovanni Rotondo
Dla przełożonych cała sprawa stygmatów Ojca Pio była wielce kłopotliwa. Najpierw liczyli, że one znikną. Później wezwali lekarzy specjalistów. Pierwsze badania zakończyły przypuszczenia, że pacjent sam się poranił, że zraniła go druga osoba, że to musi być jakaś patologia.
Hipotezy były wygodne, ale mało prawdopodobne. We wrześniu 1919 roku sprawą zajął się profesor Jerzy Festa. Stwierdził on, że Ojciec Pio śpi tylko trzy godziny na dobę i bardzo mało je; prowadzi niezliczone rozmowy z wiernymi i nie zachowuje żadnej równowagi między zużytymi siłami, a ich odzyskaniem poprzez sen i odżywianie; przez cały czas traci wiele krwi, a mimo to jest ciągle żywotny, energiczny, promieniujący; nie cierpi na żadną chorobę układu nerwowego i trawiennego, płuc i serca, ale temperatura jego ciała dochodzi do 48,5 stopnia, zwłaszcza wówczas gdy więcej cierpi i jest bardziej podniecony.
Wniosek: Ojciec Pio powinien dawno umrzeć. A przecież żył.
Inny lekarz stwierdził rzetelnie: "Ran Ojca Pio nie da się właściwie zaklasyfikować ze względu na ich charakter i przebieg leczenia do żadnych ze znanych powszechnie rodzajów obrażeń chirurgicznych. Mają zupełnie inne źródło, którego nie znam".    * źródło: opoka.org.pl

Chciałbym mieć taką wiarę i gorliwość jak Ojciec Pio, a tymczasem łapię się na tym, że jestem jak niewierny Tomasz. Wiara w zmartwychwstanie nie jest łatwa. Ona nie przychodzi sama z siebie. Wszystko, co jest cenne w naszym życiu, kosztuje dużo wysiłku.

Niewierny Tomasz - M. Caravaggio

W poniedziałkowy poranek niewiele osób zwiedzało kompleks muzeum klasztornego, które niegdyś zamieszkiwał Ojciec Pio. Zobaczyłem jego celę, biblioteczkę wypełnioną liczną korespondencją, szaty liturgiczne, ręcznik którym okrywał krwawiący bok, bandaże i wiele relikwii. Ciekawostkę stanowią przedmioty codziennego użytku, jak: korkociąg, tabaka, miętówki, sandały. Wiódł żywot jak każdy z nas, ale
musiał nieustannie walczyć z demonami. Ta walka była tak zaciekła, że często brakowało mu sił, tracił przytomność, miał kłopoty z oddychaniem, czuł potworne bóle w różnych częściach ciała. Demony odwiedzały go przybierając różne postacie. Szatan zamieniał się w tańczącą nagą kobietę, papieża, świętych, a nawet w Matkę Bożą. Pio często miał wątpliwości kto naprawdę go odwiedza.
Diabeł istnieje dziś tak samo jak w przeszłości i nadal kusi człowieka do grzechu.
A jego największym "sukcesem" jest to, że wiele osób w niego po prostu nie wierzy !
Dalsza trasy zwiedzania wiedzie przez krypty, a tuż obok znajduje się antyczny kościółek, w którym przez długie lata św. Ojciec Pio celebrował Eucharystię i spowiadał. Schody prowadzą na chór, gdzie przed obliczem krzyża otrzymał stygmaty.

Trudno opisać miejsca związane z Ojcem Pio, które się odwiedza, ale towarzyszy temu jakaś iskra ciepła i wzruszenie.


San Giovanni Rotondo nawiedzane jest od 100 lat z niesłabnącym zainteresowaniem. 5 mln. pielgrzymów rocznie z całego świata odwiedza San Giovanni Rotondo. Dominują Włosi i Polacy.
A dziś jesteśmy świadkami peregrynacji obrazu Matki Boskiej Częstochowskiej.















W dniu dzisiejszym z Polski do SGR przybył obraz Matki Boskiej Częstochowskiej. Dar Paulinów jest odpowiedzią na pragnienia Włochów, którzy licznie przybywają do Częstochowy śladami św. Jana Pawła II.


4. Monte Sant’Angelo.
Na półwyspie Gargano, 850 metrów n.p.m., pomiędzy San Giovanni Rotondo a Manfredonią, stoi białe, kamienne miasto, przypominające starą medynę. Jest to najsławniejsza na całej Ziemi krypta św. Michała Archanioła, w której objawił się on ludziom. Kult związany z górą Archanioła rozpoczął się w V wieku i trwa nieprzerwanie. Od 1996 roku opiekują się nim polscy księża ze zgromadzenia św. Michała Archanioła, potocznie zwani michalitami.
Nad podziemną kaplicą, ozdobioną XII wiecznymi freskami stoi kościół i XIII wieczna dzwonnica. Pokonując 86 stopni schodzimy do groty, gdzie napotykamy portal zwany „Bramą Byka”. Widnieje na nim fresk przedstawiający scenę pierwszego objawienia.
Surowość zimnych wapieni rozświetla figura Michała Archanioła ustawiona w centralnym miejscu jaskini. Marmurowy posąg wyrzeźbiony przez Andrzeja Contucciego pochodzi z 1507 roku. Ma 130 cm wysokości i został wykonany z białego marmuru z Carrary. Michał Archanioł przedstawiony jest na nim jako wojownik w stroju legionisty rzymskiego, zaś pod jego stopami leży pokonany Szatan, ukazany pod postacią potwora o twarzy małpy i z ogonem węża. Twarz archanioła jest młodzieńcza i pełna pokoju. W podniesionej prawej ręce trzyma miecz gotowy do uderzenia.

W najwyższym punkcie miasta wznosi się średniowieczny zamek, którego najstarsza część pochodzi z przełomu VIII-IX wieku. W ciągu wieków był on wielokrotnie przebudowywany przez kolejnych właścicieli. Z czasem budowla została przystosowana do celów rezydencjonalnych, choć nie utraciła całkowicie walorów obronnych. Nad rezydencją góruje potężna baszta, zwana wieżą gigantów, która to nazwa pochodzi od wielkich głazów użytych do jej budowy. Z zamku rozpościera się piękny widok na Płw. Gargano i Zatokę Manfredońską. Poniżej znajduje się średniowieczna dzielnica zwana Rione Junno. Dzielnica pełna jest ciasnych zaułków i schodów wijących się między białymi ścianami domów.













5. Bari.
Bari jest stolicą regionu Apulia. Fajnie jest poszwędać się wąskimi uliczkami i podglądać codzienne życie mieszkańców. W Bazylice św. Mikołaja (tego prawdziwego) znajduje się grób Bony Sforzy, a także podziemna prawosławna świątynia.
Warto udać się także na promenadę Lungomare Araldo di Crollalanza, a potem zaszyć w jednej z klimatycznych kawiarni, by rozkoszować się pysznym cappuccino z rogalikiem, albo apulijską  foccacią z pomidorkami koktajlowymi i oliwkami.



Prawdziwy Św Mikołaj